Blog > Komentarze do wpisu

A czy Ty już masz własny koszyk na grzyby? - Have you got your basket for mushroom picking yet?

 

Piknik InLot w Solankach

wtorek, 14 lipca 2009, foto_kujawiak

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2009/07/14 11:37:03
Myślisz, że to na grzyby? No, moze? Ja w każdym razie nie mam. Podziwiam fascynację grzybami u Johna Cage'a i na tym poprzestanę)))
-
2009/07/14 11:52:18
Tak mi się kojarzy, u moich Dziadków z takimi się w las na rydze chodziło :-) Cage jest dosyć trudny w odbiorze, mało go znam, ale że był wegetarianinem to wiem :-)
-
2009/07/14 13:10:48
Był buddystą, więc wegetarianizm był oczywisty. Znał się na grzybach, jak mało kto. Wygrał nawet jakiś teleturniej i dzięki temu przeżył w spokoju wiele lat.
-
2009/07/14 22:32:01
Taki kosz, wiklinowy, polski, zabrałam ze sobą do Indii w prezencie dla pewnej pisarki. Kosz był pełen polskich wiktuałów. Ale co ja się go naszukałam... Wszędzie zalało koszami z Chin. A po co komu w Indiach chiński kosz, gdy miał ci on polski być.
-
2009/07/14 22:41:46
Bo taki kosz to jest coś, kiedyś miałem okazję oglądać rzemieślnika przy pracy. Wiklinowy kosz plus wiktuały to dopiero zestaw. Nie ma najmniejszych wątpliwości, że taki kosz obcokrajowcowi sprawi radość. Poza tym, zbierać grzyby do kosza jest bezpieczniej niż do plastikowego wiaderka.
-
2009/07/15 07:46:36
Ba kosz, my już mamy nawet własne grzyby czego i wam zyczę:) do lasu, do lasu
-
2009/07/15 19:52:53
hej, ja na grzybach pierwszy i ostatni raz byłam w 1988 r. :) Jest w tym coś fajnego ale za bardzo się boję :)
-
2009/07/16 10:52:33
Krpi - :-) niedługo :-)
Dominika - też dosyć dawno nie byłem - ale i tak zbieram tylko te, które znam. Poza tym, pal licho grzyby - sam spacer po lesie wystarczy :-).
-
2009/07/20 01:49:20
I jeszcze Castaneda znał się na grzybach... A u nas Witkacy ;) Nie mogę sobie teraz przypomnieć (bo pora jest późna) tytułu jego książki o doświadczeniach z.. grzybami, i nie tylko, ale może wiesz, o której myślę :)

-
2009/07/20 21:27:17
:-)))
-
2009/10/27 18:55:41
V lesie kiedyś można było złapać vilka. Teraz grzyba. O tempora! O mores!
A propos buddyzmu i vegetarianizmu. Nic nie jest takie oczyviste, jakim by się mogło vydavać.... Oto za wikipedią cytuję...:

Istnieje wiele płaszczyzn interpretacji buddyjskiego przykazania Ahimsy: Jedni buddyści spożywają mięso (według zasady spisanej w kanonie palijskim) pod warunkiem, że zwierzę nie zostało zabite po to, żeby mogli je zjeść i jeśli nie widzieli jak jest zabijane. Inni buddyści nie spożywają mięsa powołując się na pełną konsekwencję zasady ahimsy.

Zazwyczaj ideał wegetariański częściej postulowany jest w buddyzmie Mahajany, i jedzenie mięsa częściej usprawiedliwiane w buddyzmie Therawady (mnisi tego odłamu nie mogą pogardzić posiłkiem im ofiarowanym, w tym także mięsem).

Na przykład, Dalajlama jada mięso[11], jednak Karnapa XVII Ogjen Trinle Dordże już nie[12] zabraniając też jedzenia mięsa mnichom w klasztorach mu podległych.

Buddyści zezwalający na jedzenie mięsa, zazwyczaj twierdzą, że Budda Śakjamuni spożywał mięso, czego dowodem jest zapis, iż zmarł od kawałka ciężkostrawnej wieprzowiny. Jednakże występujące tu słowo, "śukara maddawa", można tłumaczyć na cztery sposoby:

1. delikatny pokarm świni,
2. przysmak świni,
3. delikatną część ciała świni,
4. stratowany przez świnię.

Buddyści nie spożywający mięsa twierdzą, że ów zwrot odnosi się do pewnego gatunku trufli, nie zaś mięsa, gdyż słowo oznaczające mięso to "mamsa", nie "maddawa" wg nich Budda nie jadł mięsa, a zmarł od ciężkostrawnych grzybów, które były uwielbiane przez świnie[potrzebne źródło].

Rzeźnictwo przez wiele lat było zawodem zabronionym buddystom, tak jak aktorstwo chrześcijanom[13].

O aktorstvie nie viedziałam. Ciekave nie?